wtorek, 17 marca 2015

Rozdział 7

Hejka <3 
Na początku chciałabym Was serdecznie zaprosić na 2 ff z Liam'em ( link) i Harr'ym (link) oraz do zakładki polecane blogi/stronki itp., ponieważ podane są tam linki warte Waszej uwagi <3 :*


Objaśnienia:
J:Sara - potem Harry
B:Ben
K:Kim
H:Harry 
Sa:Sam 
L:Lily
T:Taylor

Pochylony tekst to myśl. 

     Wzięłam do ręki puchar i wraz z brunetem wyszłam przed widownię. Chłopak zawołał 3 chłopaków, którzy zostali wyróżnieni. Pogratulował im, po czym poprosił zwycięzce, aby przyszedł po nagrodę. Serce mi mocno zabiło, kiedy w naszą stronę kierował się popularny pan Styles.Na jego twarz panował zwycięski uśmiech, a w oczach miał iskierki, kiedy mnie ujrzał.
B:Gratulacje stary. Dałeś radę tak jak zawsze.-pogratulował mu chłopak, a ja prawie wyszłam z siebie.
J:To wy się znacie ?!-zapytałam z udawanym spokojem, a chłopacy wymienili między sobą wzrok.
B:No tak. Harry jest moim dobrym znajomym tak jak ty Sara.
     Nic nie odpowiadając wręczyłam brunetowi puchar, po czym go ominęłam. Nie miałam jakikolwiek ochoty brać udziału w rozmowie Ben'a z Harr'ym, która zaczynała się rozkręcać między nimi. Kiedy prawie wychodziłam poczułam czyjąś dłoń. Odwróciłam się, a kiedy miałam posłać złowrogie spojrzenie odetchnęłam z ulgą. Kim ewidentnie biegła za mną, bo głęboko brała do ust powietrza.
K:Co jest mała ?-zapytała po chwili.
J:Chcę stąd jak najszybciej wyjechać.-powiedziałam spokojnie, choć miałam ochotę buchnąć z złości kolejnt raz.
K:To chodź.-kiedy miałyśmy dochodzić do samochodu, ktoś znowu dotknął mojego ramienia.
J:Czego chcesz ?-warknęłam.
H:Chcę pogadać, możemy?
J:Nie mam ochoty z Toą gadać.-warknęłam jeszcze bardziej.- I w ogóle nie mamy o czym gadać idioto.
H:A myślałem, że ta sławna stylistka jest miła tak jak mi mówiono.-powiedział spuszczając głowę.

Tylko nie dla Ciebie idioto.

J:No wiesz, jestem miła.-powiedziałam, otwierając drzwi od strony kierowcy.
H:Tylko nie dla mnie jak widać ... To jak ? Pogadamy? -loczek nie dawał za wygraną.
J:Kim wejdź do środka. Ja za chwilę wrócę.-powiedziałam podając brunetce kluczyki od mercedesa.


H:I taka jest moja historia.-skończył po pół godzinie siedzenia na arenie z daleka od wszystkich ludzi i nadal wpatrując się we mnie.
J:Czyli chcesz mi powiedzieć, że po prostu chcesz się ... -nie skończyłam z powodu otrzymanej wiadomości od Kim. Po przeczytaniu treści, dodałam.-Przepraszam Cię, ale muszę już iść.
H:To mój numer.-podał mi kart z szeregiem liczb.
J:Dzięki.-odpowiedziałam po kilku sekundach odbierając od niego karteczkę.
      Chłopak chciał pocałować mnie w policzek, ale szybko już mnie nie było na miejscu. Jak poparzona skierowałam się z areny kierując się do samochodu.Po 2 minutach doszłam do mercedesa, do którego weszłam i kazałam przyjaciółce go odpalić.
K:Wszystko okej ? -zapytała, kiedy wyjechaliśmy z okolic miejsca wyścigów.
J:Tak. Chyba tak.-odpowiedziałam, bo nie byłam już pewna swoich racji co do Styles'a.
       Po kilkunastu minutach znalazłyśmy się już w mieszkaniu. Ostatnimi chęciami skierowałam się do łazienki, w której znajdowałam się niecałe 15 minut. Krótki prysznic sprawił, że jeszcze bardziej chciało mi się iść do łóżka. Zdjęłam swoje kapcie, po czym weszłam do łóżka i odpłynęłam w krainę Morfeusza.

*z perspektywy Harr'ego*
    Jej oczy były dla mnie ... hmm ... niczym dla wilka obserwowana ofiara. Bałem się, że nie będzie chciała ze mną rozmawiać, ale jednak zgodziła się. Pewna cząstka mnie ucieszyła się i chciałem wypaść na niej o wiele lepiej.
J:Wiesz, nie było łatwo z moim ojcem. Pragnął, abym był najlepszym uczniem z samymi szóstkami. -powiedziałem na chwilę przerywając, a po kilku sekundach dodając.-I taka jest moja historia.
S:Czyli chcesz mi powiedzieć, że po prostu chcesz się ... -nie skończyła z powodu otrzymanej wiadomości od kogoś.-Przepraszam Cię, ale muszę już iść.
J:To mój numer.-podałem jej małą karteczkę.
S:Dzięki.-podziękowała i po chwili już jej nie było obok mnie.
     Po 2 godzinach stałem obok Ben'a z kolejnym piwem i rozmawiając o różnych tematach
B:A pamiętacie może wyścig sprzed roku? Jak ponownie Styles go wygrał ?-rozmowa kleiła nam się znakomicie.
Sa:No oczywiście, że pamiętamy. Każde jego zwycięstwo jest coraz bardziej genialne.-powiedział upijając łyk alkoholu.
J:Dzięki, dzięki. -powiedziałam, po czym skierowałem się do Ben'a.-Będę już spadał. Zdzwonimy się, a teraz chodźcie moje drogie panie.
   Rzuciłem do kosza butelkę po piwie, po czym wziąłem za dłonie dwie śliczne panienki. Po upłynięciu kilku minut znalazłem się z nimi w swoim apartamencie. Dzika gra rozpoczęła się już w przedpokoju. Namiętne pocałunki, rozbieranie się - to coś co lubię od strony kobiet.

J:Ech .. dzień doberek piękne.-przywitałem się z dziewczynami, które wtulały się w mój tors nagie, zaraz po przebudzeniu.
L&T:Czeeść.-powiedziały całując mnie.
L:A może by tak małe conieco na dobry początek dnia?-powiedziała, zniżając swój palec w okolicy penisa.
J:Czytasz mi w myślach Lily.-powiedziałem z pewnym siebie uśmiechem.
T:Ale to ja zaczynam pierwsza.-powiedziała blondynka siadając na mnie okrakiem i całując namiętnie .
H:Oj Taylor, Taylor.-westchnąłem po kilku sekundach. -Co ty robisz ze mną?

Myślę, że rozdział się spodobał. Do kolejnego rozdziału chcę ... minimum 13 komentarzy :D
A teraz zapraszam Was na ff z Louis'em, który nazywa się "Sex". Są już bohaterowie <3
Paulina.

sobota, 14 marca 2015

Rozdział 6

Objaśnienia:
H:Harry
K:Kim
B:Ben


   W środku parowałam ze złości, ponieważ jakim prawem mógł przyjść do mnie? Chłopak jednak stał w miejscu w jakim stał i cwaniacko się do mnie uśmiechał.
J:Mam powtórzyć?!
H:Nie, ale mogłabyś mnie przeprosić.-powiedział zmieniając swój uśmiech na szyderczy.
J: Za co niby kurwa ? Za to, że jesteś pierdolonym chłopakiem?! No chyba Cię coś popierdoliło w główkę.-powiedziałam, popychając go w kierunku wyjścia z mieszkania.
H:Ale zawzięta.-powiedział gdy znaleźliśmy się w salonie. Stanął, po czym wziął mnie za nadgarstki i wyszeptał do ucha.-Lubię takie zdziry jak ty.
J: A ja nie lubię takich skurwi.. -cwaniak wbił mi się w usta, ale ja chłopaka odepchnęłam.-Wypierdalaj z tego mieszkania i nie pojawiaj mi się już w moim życiu !
   Z cwaniackim uśmiechem wyszedł bez słowa z mieszkania, a ja szybko za nim zamknęłam drzwi. Głośno westchnęłam i skierowałam się do salonu, w którym siedziała Kim. Dosiadłam się do niej, nic nie mówiąc. Czułam, że zerka na mnie. Szczerze to nie miałam ochoty z nikim gadać o tym co miało przed chwilką miejsce. Co było, to było i się już nie odstanie. Ale w środku cała pulsowałam ze złości, przeklinając na chłopaka i wyobrażając sobie najgorsze rzeczy z nim w roli głównej.
K:Masz jakieś plany na dzisiaj ?-zapytała po kilku minutach.
J:Szczerze?-mój wzrok skierował się na przyjaciółkę.-Nie mam, a co się stało ?
K:Pamiętasz może Ben'a ? -a kiedy przytaknęłam, dodała.-Napisał mi, żebym przyszła z kimś na dzisiejszy wyścig.
J:Ooo. Czyli mam iść z Tobą?-kiedy przytaknęła, dodałam z uśmiechem.-No to fajnie, a o której się zaczyna?
K:O północy się rozpoczyna. Myślę, że nas policja nie przyłapie jak wjedziemy na teren, który nie wolno. Nie możemy się przyłapać ani spóźnić.-ostatnie zdanie powiedziała marszcząc brwi.-Dobrze?
J:Tak jest szefowo.-powiedziałam, po czym się zaśmialiśmy.
     Złe emocje odeszły na drugi plan, a zastąpił je śmiech. Z Kim zaczęłam gadać o byle czym, by nie zajmować głowy Harr'ym. Udało mi się o nim zapomnieć, bo kilka godzin później oglądałyśmy filmy, które aktualnie leciały w telewizji. Zafascynowane ulubionymi filmami nie patrzałyśmy na godzinę, aż wybiła godzina 22.
K:O cholera, trzeba się zbierać.-zauważyła przyjaciółka, po czym dodała.-Za godzinę wyjeżdżamy, więc nie masz za dużo czasu.
J:Dam sobie radę.-powiedziałam i biegiem puściłam się ku schodom, prowadzącym do pokojów.

K:Gotowa ?-zapytała jeszcze raz, wyciągając z stacyjki kluczyki.
J:Tak.-odpowiedziałam pewnie, po czym wyszłyśmy z czarnego mercedesa cla.
     Z każdym krokiem słyszałyśmy coraz głośniejsze dźwięki przygotowywania do wyścigów. Gdy doszłyśmy do ludzi, szukałyśmy wzrokiem Ben'a. Jednak go nie zauważyłyśmy. Przechodziłyśmy obok znajomych oraz także nieznajomych nam twarzy w poszukiwaniu chłopaka. Po kilkunastu minutach szukania znalazłyśmy go. Stał oparty o maskę sportowego samochodu.
B:Witam piękne panienki.-przytulił nas na przywitanie, po czym dodał.-A ty Sara to muszę Ci przyznać, że się nieźle wyglądasz.
J:Dzięki, ty też nieźle wyglądasz przystojniaku.-posłałam mu uśmiech.
B:I wiesz co? Idealnie byś pasowała do roli, której szukam.
K:Spokojnie, Sara. Pociągniesz za spust i tylko tyle.
J:No dobra.-powiedziałam z lekkim niepokojem.
    Ben wszystko mi wytłumaczył, więc cichy strach gdzieś zniknął. Po 10 minutach wybiła północ, która miała zacząć wyścig. Stanęłam na mecie, po czym odwróciłam się do kierowców. W jednym z najbliższych samochodów siedział on, Harry Styles i cwaniacko się do mnie uśmiechał. Zignorowałam go i czekałam, aż Bill podejdzie do mnie z bronią. Po minucie miałam już w dłoni pistolet. Uniosłam rękę ku niebu i pociągnęłam za spust. Wszystkie samochody odjechały z piskiem opon, a ja się odwróciłam w ich kierunku. Popędziły wyznaczoną trasą, a ja wraz ze wszystkimi kibicowałam najlepszym.

B:I jak mała? Podobało się?-zapytał, kiedy wyścig się skończył.
J:Oczywiście, że tak Ben. Każdy wyścig mi się podobał.-skłamałam, bo ten wyścig z jednego powodu mi się nie podobał.Kiedy doszliśmy do pucharów, 25-letni chłopak znacząco spojrzał na mnie.-Serio chcesz, żebym pogratulowała zwycięzcy ? -chłopak przytaknął.-No dobrze, ale na kolejny raz bierzesz Kim.
B:Na kolejny raz będzie ktoś inny.-uśmiechnął się do mnie.
    Wzięłam do ręki puchar i wraz z brunetem wyszłam przed widownię. Chłopak zawołał 3 chłopaków, którzy zostali wyróżnieni. Pogratulował im, po czym poprosił zwycięzce, aby przyszedł po nagrodę. Serce mi mocno zabiło, kiedy w naszą stronę kierował się popularny pan Styles.

        Do następnego rozdziału chce minimum 10 komentarzy ... Myślę, że tyle komentarzy nie jest dla Was niczym strasznym :)
Paulina

sobota, 7 marca 2015

Rozdział 5

Objaśnienia skrótów:
A:Alice 
H:Harry 

                         Miłego czytania :* CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)
               +Chciałabym Was zaprosić na ff z Niall'em autorstwa Naat <3 link


*nadal oczami Harr'ego*
    Podszedłem do biurka, na którym znajdowała się jej torebka. Niegrzecznie wyciągnąłem z niej telefon dziewczyny, na którym było kilka nieodebranych wiadomości i rozmów. Same od jakieś Kim. Postanowiłem, że nic nie będę jeszcze pisał. Jeśli piękna pyskata Sara będzie chciała, to bez problemu zrobi wszystko co ja będę chciał. Zagra tak jak jej zagram. Nie będzie mi taka piękność podskakiwać, a co dopiero uciekać.
    Leniwie odłożyłem torebkę i telefon na szarym biurko, aby zabrać z podłogi porozrzucane ubrania. Kiedy je zabrałem i chciałem skierować się do łazienki, ktoś zapukał do drzwi wynajętego przeze mnie pokoju. Szybko założyłem na siebie czarne bokserki, po czym podszedłem do drzwi.
A:Nie przestawaj mnie całować.Proszę.
    Przez jej usta o wszystkim sobie przypomniałem. O swoim byłym ja. Czemu ona musiała się dowiedzieć, że jestem w mieście i w dodatku w tym hotelu.
J:Alice! Przestań.
    Odepchnąłem ją, ponieważ nie miałem jakikolwiek zamiarów, aby kontynuować pocałunek i mieć z dziewczyną cokolwiek do czynienia. Na jej twarzy pojawił się smutek, na który się znowu perfidnie nabrałem. Wpuściłem ją dalej do pokoju, po czym pozwoliłem jej usiąść obok mnie na łóżku.
J:Czego chcesz? -mój głos był zwyczajny i nie wykazywał jakikolwiek uczuć.-W ogóle po co się zjawiłaś w Londynie? Mało Ci dałem ?
A:Chciałam się po prostu z Tobą spotkać ... Poczuć Twoich ust.

*oczami Sary*
   Z silnym bólem głowy weszłam do mieszkania, który otworzyła mi Kim. Nie słuchając jej, skierowałam się do kuchni, w której zawsze były jakieś tabletki. Wyciągnęłam z szafki tabletkę i zapiłam ją wodą. Chciałam, żeby kac już mnie nie męczył i przestał być coraz boleśniejszy. Usiadłam na kanapie w salonie, gdzie dosiadła się do mnie przyjaciółka.
K:Mogłabyś mi wytłumaczyć te wczorajsze zniknięcie spod klubu?-zapytała po chwili z zrezygnowanym głosem.-Czy jednak nie chcesz?
J:Szczerze to pamiętam tylko tyle, że ktoś mnie wciągnął w ciemną uliczkę.-powiedziałam, a po kilku sekundach dodałam.-A rano, gdy wstałam, to byłam wtulona w tego gwiazdorka, Styles'a.
K:O kurwa. Przyznam, że zaszalałaś.
J:I to bardzo.- w moim głosie można było poczuć ironie, która przypominała to, co mogło się zdarzyć podczas nocy. -Dobra, ja idę się położyć. Może usnę.
K:Okej.
   Skierowałam się w kierunku sypialni, do której chciałam się jak najszybciej znaleźć. Padnięta położyłam się na łóżku, na którym szybko zasnęłam w krainę Mofreusza. Nie dane mi było wyspać się kilka godzin, bo po około 2 godzinach do mojego pokoju wtargnęła przyjaciółka.
K:Sara, obudź się !
J:Kim, nie drzyj mordy.-powiedziała, obracając się na drugi bok i zakrywając poduszką ucho.
K:Sara proszę Cię ..... Masz gościa, właśnie do Ciebie przyszedł.
J:No dobra. Powiedz mu, żeby poczekał pół godzinki.-wstałam leniwie z łóżka, a moja przyjaciółka wyszła z pokoju.
   Wyciągnęłam z szafy białą koszulkę oraz czarne rurki, z którymi skierowałam się do łazienki.Szybki prysznic sprawił, że nie bolała mnie już tak głowa jak przed zaśnięciem. Po wyjściu z pod prysznica szybko się przebrałam w przygotowane ciuchy. Włosy rozpuściłam i je rozczesałam, a oczy pomalowałam tuszem. Przejrzałam się jeszcze w lustrze i mogłam skierować się do salonu. Z dołu słyszałam odgłosy rozmowy.

H:Możesz przestać być taka chamska?
K:Jeśli jej coś zrobiłeś, to pożałujesz.-warknęła szatynka.
J:Co ty tu robisz? -zapytałam wchodząc do pomieszczenia. -I skąd wiesz, że tu mieszkam?
H:Chciałem oddać to, co zostawiłaś w hotelu.-podał mi moją kopertówkę, po czym dodał.-A to, skąd znam Twój adres zamieszkania to nie powinno Cię to interesować kotku.
J:Nie mów do mnie kotku ! Wypierdalaj mi z tego mieszkania.-warknęłam podnosząc głos.
H:Nie tak złośliwie kotku. Może ... skusiłabyś się na ... -nie dokończył, bo
J:Na nic nie mam ochoty! Przepraszam, ale jestem zajęta ważniejszymi rzeczami niż spotykanie się z takim dupkiem jak ty!-prawie krzyczałam na niego, nawet się nie dziwię.
   W środku parowałam ze złości, ponieważ jakim prawem mógł przyjść do mnie? Chłopak jednak stał w miejscu w jakim stał i cwaniacko się do mnie uśmiechał.
J:Mam powtórzyć?!
H:Nie, ale mogłabyś mnie przeprosić.-powiedział zmieniając swój uśmiech na szyderczy.
J: Za co niby kurwa ? Za to, że jesteś pierdolonym chłopakiem?! No chyba Cię coś popierdoliło w główkę.-powiedziałam, popychając go w kierunku wyjścia z mieszkania.
H:Ale zawzięta.-powiedział gdy znaleźliśmy się w salonie. Stanął, po czym wziął mnie za nadgarstki i wyszeptał do ucha.-Lubię takie zdziry jak ty.
 
                      12 komentarzy -> Następny rozdział :*

czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 4

Wyjaśnienia:
R:recepcjonistka
Y:tajemnicza osoba

    Myślę, że ten rozdział się spodoba i też będziecie chętnie go komentować jak poprzedni 
          rozdział, pod którym było wspaniałe komentarze <3 Bardzo za nie dziękuje <3


   Z Kim przesiedziałam jeszcze z jakieś dobre 1,5 godziny w klubie, w którym zwiększyło się nasze pijaństwo.Grubo po dwunastej w nocy zdecydowani same wyszłyśmy stabilnie z budynku. Jako pierwsza wyszłam z niego, ponieważ Kim zachciało się okropnie do toalety. Nie dziwię się, za dużo dziewczyna wypiła. Oparłam się o ścianę budynku, po czym wyciągnęłam białego iphone'a z kopertówki. Kiedy chciałam wystukać 3 ostatnie liczby numeru do taksówki, czyjaś znajoma mi dłoń pociągnęła mnie w ciemny zaułek niedaleko nocnego klubu. Drugą zakrył usta, abym nic nie wykrzyczała.
X:Rób co Ci każę mała szmato.Masz się mnie słuchać. - powiedział, a kiedy weszliśmy do jakiegoś budynku, dodał.-Masz się zachowywać jak moja dziewczyna.
   Dopiero wtedy zauważyłam, że to był Harry. To on zaciągnął mnie do tego miejsca, ale nawet mi się to spodobało. Z złączonymi dłońmi podeszliśmy do recepcji, w której siedziała młoda brunetka.
R:Proszę, oto są kluczę do pokoju 13. Wszystko już jest przygotowane dla państwa.-z zazdrością posłała mi uśmiech, ale w tej chwili miałam na wszystko wyjebane i tak na pewno, jak się obudzę, nic nie będę pamięta z tej nocy.
H:Chodź.-bez mojej jakiekolwiek odpowiedzi, wziął mnie na ręce, a ja oparłam się głową o jego ręce i zamknęłam oczy.
     Poczułam, że Harry wspina się pod schodach. Nie miałam jakiekolwiek siły, aby zejść z jego rąk, które idealnie mnie trzymały. Po minucie weszliśmy do pokoju, w którym wyglądało bajkowo. Chłopak delikatnie zdjął mnie z swoich rąk, a ja zrobiłam grymasa. Łóżko było za daleko, więc usiadłam na biurko, do którego podszedł Harry.
H:Ładnie dzisiaj wyglądasz.-rozszerzyłam uda, aby mógł podejść bliżej.-No i ładnie pachniesz.
J:Dziękuje.
   Jego usta przylgnęły moich, po czym poczułam motylki w brzuchu. Odwzajemniłam pocałunek, który stawał się coraz bardziej namiętny. Swoje palce włożyłam do włosów chłopaka, który rysował palcami kółka pod moją spódniczką. Zamruczał w usta, kiedy zaczęłam odpinać jego guziki z białej koszuli, która idealnie pokazywała tatuaże chłopaka. Powoli górną część się pozbyłam po kilku sekundach, po których chłopak przerwał pocałunek. Zrobiłam niezadowoloną minę.
H:Proszę.
J:Dziękuje.
   Wzięłam kieliszek od bruneta i wypiłam łyk szampanu, który jeszcze bardziej mnie pobudził do akcji. Wyciągnęłam dłoń w kierunku chłopaka, który chwycił ją, a ja przybliżyłam go do siebie.
J:A może by tak?


     Przebudziłam się z okropnym bólem głowy. Moje ciało było przykryte przez silne ramiona jakieś osoby, na którą mi się nawet nie chciało zerkać. Ale wiedziałam, że to był chłopak, ponieważ jego przyjaciel lekko dawał o sobie znać spod kołdry. Po kilku sekundach ziewnęłam rozciągając się, a przy okazji mogąc się wydostać spod silnych ramion obcego mi chłopaka. Raptownie wyparzyłam naga spod kołdry.
J:Co to kurwa ma znaczyć?!
H:Możesz ciszej ? Głowa mi pęka.-powiedział, a kiedy zauważył mnie nagą, dodał.-Ale takie okazy to mogę codziennie podziwiać.
J:Zamknij mordę, bo inaczej będziesz zaraz tu wył z bólu.
     Chłopaka zamurowało, ponieważ nie skomentował. Szybko ubrałam się w wczorajsze ubrania i kiedy chciałam wyjść z pokoju, ktoś zagrodził mi wyjście z niego.
H:Pamiętasz coś z tej nocy?
J:Nie i nie mam zamiaru pamiętać. Dobrze, że alkohol bardzo dobrze zadziałał.-odpowiedziałam, po czym po kilku sekundach, dodałam.-Możesz mnie wypuścić ?
H:A dasz mi całusa o tutaj? -powiedział nachylając policzek.
J:Pierdol się.-powiedziałam uderzając go w niego.-Co ty kurwa sobie myślisz? Że mógłbyś się ze mną kochać ?
H:Wiesz, ja wszystko dokładnie pamiętam z tej upojnej, aż za bardzo nocy.-zaśmiał się, a ja miałam ochotę go walnąć tam, gdzie powinien już dostać wcześniej.-Chodź tu mała.
J:Puść mnie idioto! -wykrzyknęłam wybiegając z pokoju hotelu.
    Pieprzony gwiazdorek .... Myśli, że jak raz się puściłam z nim cała upita, to teraz też się puszczę ? Dupek jest w błędzie. Może i mi się podoba to, że faceci za mną szaleją, ale on kurwa jest za bardzo rozpieszczony bachor. Przez niego moja głowa jeszcze bardziej mnie rozbolała. Chciałam jak najszybciej wydostać się na świeże powietrze i najdalej od tego popierdolonego człowieka. Na samą myśl o nim, robiło mi się niedobrze.

*oczami Harr'ego*

J:Wiesz, ja wszystko dokładnie pamiętam z tej upojnej, aż za bardzo nocy.-zaśmiałem się ironicznie.-Chodź tu mała.
S:Puść mnie idioto!-dziewczyna wykrzyknęła wybiegając z pokoju, w którym zostawiła swoją własność.
  Podszedłem do biurka, na którym znajdowała się jej torebka. Niegrzecznie wyciągnąłem z niej telefon dziewczyny, na którym było kilka nieodebranych wiadomości i rozmów. Same od jakieś Kim. Postanowiłem, że nic nie będę jeszcze pisał. Jeśli piękna pyskata Sara będzie chciała, to bez problemu zrobi wszystko co ja będę chciał. Zagra tak jak jej zagram. Nie będzie mi taka piękność podskakiwać, a co dopiero uciekać.
  Leniwie odłożyłem torebkę i telefon na szarym biurko, aby zabrać z podłogi porozrzucane ubrania. Kiedy je zabrałem i chciałem skierować się do łazienki, ktoś zapukał do drzwi wynajętego przeze mnie pokoju. Szybko założyłem na siebie czarne bokserki, po czym podszedłem do drzwi.
Y:Nie przestawaj mnie całować.

                                    10 komentarzy => Next ...
                                        Paulina